Moje świadectwo

Pielęgnacja Człowieka Wewnętrznego

Moje przemyślenia i pozdrowienia na początek roku 2017

w formie filmiku na moim kanale na You Tube. Zapraszam serdecznie do kliknięcia w miniaturkę :)

Zrób sobie kawę lub herbatę, bo filmik trwa pół godziny :)

 

 

Różne sygnały wewnętrzne i zewnętrzne dopingują mnie do tego, by rozwijać mój kanał "Kiara Pro-Art"

i kontynuować tematykę wewnętrznego porządkowania Człowieka oraz jego pielęgnacji.

Jak zwykle mój "szkicownik duchowy" jest pełen projektów wstępnych i tylko muszę uciułać odpowiednią

ilość czasu na stopniową  realizację moich pomysłów ;)

 

Tymczasem pozdrawiam serdecznie

wszystkich moich Miłych Gości :)

Kiara od You Tuba

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Apokalipsa - jak się przygotować

Rok 2013 kończy się, a ja wspominam nasze tegoroczne letnie rekolekcje, (pierwsze na WYSPIE).

Ich temat: Jak przygotować się na przyjście PANA, na podstawie listów św. Piotra.

 

 

W czasie poprzedzającym to wydarzenie, dostaliśmy od Ojca Mietka list, w którym wskazał nam fragment

z Apokalipsy św. Jana roz. 19 w. 11 i dalej.

Tytuł tego rozdziału to "Pierwsza walka zwycięskiego SŁOWA" - Dużo w tej wizji obrazów, symboli...

O. Mietek interpretuje ten fragment, jako zapowiedź epoki, która nadchodzi - epoki Ducha Świętego.

BIAŁY KOŃ - triumfalny wjazd Ducha Świętego

                 - koń przypomina walkę a jeździec na nim - TRIUMFATORA

KOŃ - symbol siły, zręczności - tutaj - symbol Ducha Świętego wkraczającego z wielką mocą do Kościoła,

aby rozpocząć złote czasy czystego, oczyszczonego Kościoła.

TRIUMFATOR - siedzący na białym koniu

- jest WIERNY - wiernie walczy o nasze zbawienie

- jest PRAWDZIWY - prawdomówny- Jego miłość nie jest fałszywa, to miłość w prawdzie

- jest SPRAWIEDLIWY - tzn. w sposób święty - w ostrej prawdzie, ale i przez miłosierdzie.


- Oczy Jego świecą jak płomień ognia - mowa o tym, że Duch Święty ma pełnię poznania i oczyszczania,

  jest ogniem trawiącym fałsz, kłamstwo...

Duch Święty chce ogniem spalić w sercach ludzkich to, co nie jest święte,

chce rozgrzać, zapalić serca ku Bogu i udzielić im wiele światła, które by dopomogło

do osiągnięcia prawdziwej świętości...

- A imię Jego "Słowo BOGA"

- Duch Święty daje się nam poznać w Piśmie Świętym - przez co pozwala nam,

odczytywać historię naszego życia - jako świętą, przez którą Bóg nieustannie do nas przemawia.

Biblia - Słowo Boga, daje nam światło na to, aby rozumieć tę historię

i zaistniałe w naszym życiu fakty.

Również fakty w życiu całej rodziny ludzkiej.

Dalej w tej wizji z Apokalipsy, pojawia się symbol ostrego miecza.

- Ostry miecz, który odcina kłamstwo od prawdy.

W tej nowej epoce Duch Święty upomni się o życie Chrześcijan, którzy znając Słowo Boże, Ewangelię,

powinni żyć zgodnie z tym Słowem, Ewangelią.

Duch Święty będzie chciał to prostować, reformować, ale nie wszyscy będą chcieli się temu poddać,

będą się sprzeciwiali takim reformom.

O. Mietek kładzie wielki nacisk na znajomość Apokalipsy, która posługując się symboliką,

wyjaśnia losy kościoła, ostrzega przed błędami, mówi prawdę, przepowiada konsekwencje,

jakie nastąpią po odejściu Chrześcijan od poznania Słowa Bożego.

Nieznajomość, ignorowanie Pisma Świętego, prowadzi do życia według własnej woli,

własnego uznania, a nie według Woli Bożej.

Ten fragment Apokalipsy przypominał mi się codziennie rano, gdy szliśmy wszyscy na Jutrznię.

Tuż przy wejściu do dużego budynku, na trawniku, każdego dnia pasł się biały koń.

Z tyłu za nim wschodziło słońce, zjawisko było niezwykłe...

Biały koń, czekający na jeźdźca, jakby za chwilę coś miało się wydarzyć, za chwilę, za chwilę...

Nie mogłam się powstrzymać, żeby tego nie uwiecznić, Mikołaj zresztą też o tym pomyślał :)

 

 

Słowo Boże jak zawsze wykonało owocną pracę na naszych rekolekcjach.

Bardzo poruszające były świadectwa wszystkich na końcowym wspólnym dzieleniu.

Nie zapomnę Trudzi, która nie tak dawno wyszła z poważnych chorób, a tak była uskrzydlona

przeżytymi rekolekcjami, że z radości zatańczyła nam pirueta! :)

Ostatnie spotkanie modlitewne z modlitwą wstawienniczą, do dziś krzepi mojego ducha.

Między innymi służyliśmy z Mikołajem śpiewem i graniem w diakonii muzycznej

i zgadzamy się oboje, że nigdy w życiu tak dobrze nam się nie grało i śpiewało.

(nie tylko z powodu wirtuozerii Maćka :)

Jakieś nadzwyczajne dary wspierały nas w tamtym momencie, zresztą wszyscy wspaniale

włączali się w to uwielbienie.

Są  to chwile, kiedy prawie fizycznie można doświadczyć Bożej Obecności.

Modlitwa wstawiennicza trwała do późna, był upalny sierpniowy wieczór, kolejne maluchy zasypiały na rękach

i lądowały w rządku na kocykach, na rozgrzanej posadzce kościółka, - wzruszający widok.

 

 

Powracanie do tych wspomnień, dodaje mi sił na każdy, zwykły, trudny dzień

i pomnaża moją wiarę w działanie Boga w historii mojego życia.

Jeżeli przynoszę Mu w darze jedynie ziarenko gorczycy, małe jak pyłek,

ON tworzy z niego drzewo, z którego owoców i cienia korzystać mogę nie tylko ja sama...

W ostatnią noc rekolekcji  była potężna burza, trwająca godzinami.

Miałam wrażenie (nie tylko ja), że całą wyspa, wraz z naszymi domkami, podskakuje na jeziorze.

Taki prawie apokaliptyczny spektakl.

Rano wszystko się uciszyło, wstało słońce, powietrze było cudownie świeże, czyste,

wszędzie diamenciki rosy.

Poza tą jedną nocą, pogodę mieliśmy przepiękną, mogliśmy codziennie korzystać z jeziora i słońca.

Z rozpisanych na koniec ankiet wynikło bardzo dużo pozytywnych ocen i deklaracje 99% uczestników,

że za rok też przyjadą.

Więc do zobaczenia w 2014 :)

 

Jeszcze dwa fragmenty, na które wskazał nam O. Mietek już po naszych relacjach z tegorocznych rekolekcji: (warto poczytać w kontekście i porozważać :)

Ap 19,13 "A imię Jego nazwano: Słowo Boże"

Ap 1, 15 "Głos wielu wód"

 

Serdecznie pozdrawiam wszystkich moich Miłych Gości

z krainy www

Kiara od wspomnień

 

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Rozmyślania nad DOLINĄ...

   Zbliżają się nasze letnie rekolekcje i wczoraj na spotkaniu wspólnoty Betlejem modliliśmy się

o SŁOWO na rekolekcje, o Bożą Kotwicę, pomocną na ten czas i oto ono: Księga Joela 4, 14 - 21.

                                                                                                                                            foto: Michał Kapusta

Mocne to słowa o Dolinie Wyroku. Dolina oddzielania, osądzania, sprawiedliwości,

błogosławieństwa i przekleństwa.

W tym roku rekolekcje mamy wspólnie ze wspólnotą świętego Hieronima z Orłowa.

Właśnie wczoraj okazało się, że jedna z osób z tej wspólnoty,

jest moją dobrą znajomą sprzed 25 lat z Gdańska, a teraz spotkałyśmy się

dzięki naszym wspólnotom w Sulęczynie. Dziś znowu, przy kawie wspominałyśmy dawne dzieje, podziwiałam jej

internetową prezentację - galerię obrazów, ceramiki, medalierstwa...(jest artystką uznaną z wielkim dorobkiem)

Dzięki Ci Trudziu za spotkanie i za to, że jesteś :)

Niezwykłe ludzkie losy i niezwykłe plany Boże. Myślałam o niej czasami, gdyż miałam podarowaną

przez nią piękną ceramikę, ale po przeprowadzce na wieś kontakty się urwały a tu taka niespodzianka :)

Szczegóły o rekolekcjach na stronie www.Betlejem.gdan.pl zapraszamy wszystkich, którzy chcą szukać Pana.

Myślę o moim życiu siedząc na łące nad Doliną Słupi, myślę o Dolinie Wyroku

i o tym jak moje życiowe wybory, dokonywane w świetle WOLI NAJWYŻSZEGO

( nie zawsze udolnie ale zawsze w szczerej bojaźni)

Jak te wybory, wytyczyły moją życiową ścieżkę i jaka to "wspaniała przygoda"

wędrować z Bogiem jako Przewodnikiem i Wspomożycielem, jaki w tym głęboki sens i jaki POKÓJ.

 

Serdecznie Wam życzę

moi Mili Goście z Doliny WWW

Prawdziwego Pokoju i Prawdziwej Radości

Kiara nad DOLINAMI

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

Drogi Pana

       Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
     naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.

Z dzisiejszego psalmu 25

http://www.youtube.com/user/Wektorzy?feature=watch#p/u/3/kx8wOG5HX84

Wielokrotnie i na różne sposoby Bóg skarży się na Swój Lud,

który nie chodzi Jego drogami a jego myśli nie są Bożymi myślami.

To bardzo kojarzy mi się z piosenką, którą skomponował mój syn Mikołaj.

Tekst napisał po angielsku, mówi o torach kolejowych, po których nie jeżdżą pociągi.

Tak samo wyglądają DROGI PANA, przygotowane dla nas przez Niego,

odpowiednio wyposażone, wytyczone,

ale my nimi nie jeździmy a im dłużej to trwa,

tym destrukcja bardziej postępuje.

Wszystko zarośnięte, zardzewiałe, nic tędy nie przejedzie,

nawet drzwi do stacyjki zamurowano.

To taki straszny, straszny smutek, taka wyrazista ilustracja.

Bardzo lubię tą piosenkę, wczoraj "prześladowała" mnie pół dnia.

 

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.

 

Z nostalgią - Kiara

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

POLECAM, polecam, polecam

  Dziś chcę  podzielić się z Wami jednym z moich najcenniejszych linków - do strony, którą codziennie odwiedzam.

Jest to strona, gdzie codziennie, oddani ludzie zamieszczają homilie z dnia - Jezuity Ojca Mieczysława Wołoszyna.

To on ponad 30 lat temu odkrywał przede mną Biblię jako żywe Słowo Boga do mnie.

Chodziliśmy z mężem na jego wykłady w Gdańsku- Wrzeszczu.

Nagrywaliśmy na magnetofon kasetowy, by dzielić się nim z innymi...

Życie Ojciec Mietek miał "hiobowe" - w dzieciństwie lata na zesłaniu na Syberii z całą rodziną,

później różne ciężkie choroby. Mimo tych doświadczeń często powtarza,

że najwięcej Bóg dał mu przez to, co mu zabrał.

Nadal niestrudzony jest w głoszeniu Słowa, a ci którzy "ubolewali" w przeszłości nad jego kończącym się życiem -

- sami już niestety zeszli z tego świata, a on nadal ciężko pracuje, organizując między innymi tzw. Obozy Biblijne.

Gdy słucham jego katechez, mam wrażenie, jakby do dusznego nieznośnie pomieszczenia,

ktoś nagle wpuścił świeże, górskie powietrze, a kiedy czasami podniesie głos, (bardzo rzadko)

to tak,  jakby ktoś stanowczo i z wprawą, wyrwał bolący ząb :)

 

Solidny Krzyż Świętego Franciszka, który wisi w naszej jadalni, dostaliśmy od Ojca Mietka latem 2009 r.

Właściwie przyniósł nam ze swego pokoju 2 różne do wyboru,

ale zdecydowanie wskazał na TEN (nic nie wiedząc o naszych osobistych skojarzeniach z nim związanych :)

Ma to swoje symboliczne znaczenie (są tacy, którzy na pewno wiedzą dlaczego :)

 

Najcenniejszy skarb jaki mają Chrześcijanie - BIBLIA, często leży gdzieś zakopany, nieużywany,

podczas gdy oni sami, giną duchowo z nędzy i głodu.

 

" Biblia, księga nieznana, z szacunkiem na półce trzymana" :(


Zamieszczam ten link i kilka zdjęć ze strony Ojca Mietka

Grażyna - "córka" Mietka

http://mietek.com.pl/HomilieOkazjonalne.htm

 

 

 

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Bałwanek i 2 Tymoteusz i MOC

   Moja praca, to też praca w ogrodzie, nawet zimą :)

Odśnieżając ścieżkę do domu, ulepiłam małego bałwanka :)

W tle  jabłonka, którą wyhodowałam z pestki (już rodzi owoce)

 

 

Myślałam, że rozbawię tym syna wracającego ze szkoły, ale on był tak zmęczony, że go nie zauważył :(

 

Bałwanek, bałwan, symbol czegoś nietrwałego, kruchego, z żywotem, jedynie do pierwszych roztopów.

Poleganie na bałwanie byłoby czymś niedorzecznym.

 

Nierzadko doświadczam własnej nietrwałości, kruchości, krótkowieczności i wtedy,

przypomina mi się fragment z Ksiąg Natchnionych.

Ten fragment jest w dzisiejszych czytaniach mszalnych.

- 2 Tm 1, 7

"Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale MOCY i miłości i trzeźwego myślenia."

Wiele razy doświadczyłam tego, jak można "jechać na MOCY BOŻEJ", gdy brakuje własnych sił a zadanie przerasta osobiste możliwości.

Jeżeli jakieś zadanie dobrze rozeznałam, a mimo to było ponad moje siły, prosiłam o MOC Bożą i wielokrotnie jej doświadczałam.

Było jej tyle, że nawet pod koniec dnia, po ciężkiej pracy, nie czułam znużenia i zwyczajnej o tej porze senności.

To moje świadectwo, doświadczenie, którego Ty też możesz doświadczyć :)

Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale MOCY

Promyki dla Ciebie. Kiara

 

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

Walka Karnawału z Postem w moim życiu

  Ten tytuł słynnego obrazu Piotra Bruegela, przyszedł mi na myśl, gdy rozważałam sobie,

mój osobisty, stosunek do wszelkiego świętowania.

Na obrazie Bruegela nacierajaą na siebie dwa orszaki:

Na czele jednego, posuwa do przodu, siedzący okrakiem na beczce grubasek.

Na głowie ma pasztet z drobiu, a w ręce jako szpadę - napakowany rożen.

Za nim, cały orszak ludków, którzy jedzą, piją, grają...

Postem jest chuda dama z orężem, w postaci drewnianej łopaty z dwoma suszonymi śledziami.

W tym orszaku, drepczą ci, co zajadają postne placki...

Karnawał, świętowanie, tak zwana rozrywka, zawsze była dla mnie problemem.

Może dlatego też, nigdy w życiu nie zagrałam w żadną grę komputerową :)

Po godzinie świętującej imprezy, zaczynam rozglądać się za moim koszyczkiem z robótką.

Po dwóch godzinach, patrzę na zegarek i czas strasznie wolno wtedy płynie.

Przeczytałam kiedyś w życiorysie św. Teresy z Awila, że ona też do rozmównicy klasztornej,

przychodziła z koszyczkiem robótki w ręku.

To mnie uspokoiło i rozgrzeszyło na lata :)

 

 

W tegorocznym karnawale, strasznie nam obrodziły różne imprezy.

Na dokładkę, prawie wszędzie, "obecność obowiązkowa" :)

Tu wycięłam siebie ze zbiorowego zdjęcia, by nie naruszyć niczyjej prywatności :)

"Uzbroiłam się w mój ozdobny mankiecik - bransoletkę, by patrząc na wyhaftowane serduszko,

pamiętać o tym, jak mam podchodzić do bliźnich i jak przełamywać mój pustelniczy charakter :)

A tak poważnie, to mankiecik, przez swą treść symboliczną, zaczął pełnić rolę nieomalże "skromnej filakterii" :)

Pozdrawiam wszystkich Gości na stronie. ( widzę Was na moim liczniku :)

Z PROMYKAMI :)

 

 

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

 

Anioł Stróż

 Od dzieciństwa bardzo wierzyłam w istnienie mojego Anioła Stróża.

Popołudniami, w czasie trwania całej Szkoły Podstawowej, uczęszczałam do Szkoły Muzycznej I stopnia w Sopocie.

Ten kontakt z żywą muzyką klasyczną (u mnie - fortepian, flet poprzeczny) był niezwykle cenny.

Szkoła Muzyczna uczyła wrażliwości, dyscypliny, otwierała maluchów na publiczne wystąpienia.

A gdzie tu Anioł Stróż?

Otóż wieczorne powroty, szczególnie jesienią i zimą, ciemnymi ulicami, były dla mnie zawsze - apokaliptyczne.

W krzakach mijanych ogrodów, straszyły złe stwory, złowrogie cienie.

Przejście przez ciemny wiadukt, było jak zaglądanie do "szeolu"

Jedynym obrońcą i przyjacielem, którego kurczowo trzymałam się za rękę, był mój ANIOŁ STRÓŻ.

Kiedy wracaliśmy już szczęśliwie do domu, zawsze układając się do snu,

robiłam mu miejsce na drugiej połowie łóżka, pilnując,

by Go w nocy nie obudzić :)

Tego anioła zrobiłam na indywidualne zamówienie.

Jest wielkości sporej poduszki, cały bawełniany. Można go prać w całości,

bo wypełniony jest tym co zawierała antyalergiczna poduszka z IKEI.

Indywidualna dedykacja pozostanie miłą pamiątką na długo.

Pozdrawiam z wietrznych Kaszub :)

 

 

 

KIARA - nowe imię?

  Mogłabym powiedzieć, że to mój pseudonim artystyczny, ale to nie byłaby pełna odpowiedź.

Jestem Chrześcijanką w Kościele Katolickim i na całe moje życie ogromny wpływ ma wiara.

Od wielu lat posługujemy z mężem w kościele, poznaliśmy się nawet w Duszpasterstwie Akademickim u Ojców Dominikanów w Gdańsku.

Pismo Święte poznawaliśmy u Ojców Jezuitów w Gdańsku-Wrzeszczu,

pod niezrównanym prowadzeniem Ojca Mietka Wołoszyna.

Obecnie od ponad 15 lat jesteśmy w Charyzmatycznym Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.

I właśnie ta "charyzmatyczność" miała pośredni wpływ na moje "nowe imię"  Kiara.

Od lat, w trakcie "modlitwy językami", której treść zna jedynie Bóg, przewijało się u mnie słowo "kiara".

Nie zastanawiałam się nad tym rozumowo, to było jak muzyka. Któregoś jednak dnia poczułam jasny błysk

natchnienia, by wklepać to słowo do wyszukiwarki Googla i m.in. wyskoczyło mi wyjaśnienie  tego imienia

łacińskiego pochodzenia jako - "jasna".

To mi się bardzo spodobało, było prawie jak nadanie mi nowego imienia.

Od dzieciństwa zachwycało mnie wszystko co jasne, białe, później poznałam symbolikę tego koloru

w Piśmie Świętym, która też mnie zachwyciła i ten kolor wplata się w moje życie coraz ściślej.

Moje ubrania, wystrój domu, kwiaty w ogrodzie, nadmiar posadzonych w ogrodzie

brzózek...

Tylko mój mąż narzeka, że wszystko przemalowuję na biało i gro naszych finansów idzie na

proszki do prania :)

 

Pewnie będę się tu nieustannie wybielać,

ale przecież nikt nie jest bez grzechu, nawet ja :)))  W Y B A C Z C I E

 

To moje zdjęcie zrobione zostało w zeszłym roku w dniu naszego wyjazdu z rekolekcji

w Krakowie naprzeciw Opactwa w Tyńcu. Był to czas obfitego nasycenia prawdziwym,

duchowym światłem we wspólnocie braci i sióstr z różnych krajów i języków.

Pozdrawiam z promykami :)

 

 

 

Wstęp jako świadectwo

Serdecznie witam Ciebie Gościu wszelaki :)

Natchnienie do otwarcia osobistego bloga pojawiło się już w roku 2009, ale dałam sobie czas na rozeznanie tego pomysłu.

Kiedyś sądziłam, że taki “ekshibicjonizm” jest niezdrowy i niepotrzebny, ale przeżycia roku 2009 odmieniły mój osąd.

Wtedy to, poszukując w internecie materiałów do jakiegoś projektu graficznego, przypadkowo weszłam na stronę - blog, dziewczyny zza oceanu, która w małym domku, w małej pracowni szyła i projektowała różne torebki i przytulanki.

  Odkryłam, że odwiedzanie jej stronki, było dla mnie niezwykłym ukojeniem. Z mojego nieznośnego bólu wewnętrznego, wychodziłam jak przez zaczarowane drzwi do innego świata. W tym czasie był to śwat dzieciństwa - szmacianych lalek, ubranek szytych ze skrawków, szydełkowania, bajek dla dzieci. To nie był przypadek.

Poznałam też inne strony www w podobnym stylu, które też dawały mi ukojenie i wiarę w to, że proste życie, prosta praca, może być lekarstwem na ciężkie przeżycia i depresje.

Pragnę w ten sposób choć trochę pomóc teraz innym, którzy może przeżywają trudne chwile, mieszkają w zatłoczonym mieście,
chcą przez chwilę popatrzeć na moje życie, moje krajobrazy, poczytać o mojej nadziei, zaczerpnąć troszkę mojej radości i wiary.
Ponieważ jestem z zawodu grafikiem-projektantem i dodatkowo od dzieciństwa szyję, przerabiam, dziergam, haftuję, będę miała
co pokazywać na tym blogu, może będzie to inspirujące, może zabawne, kto wie? :)

Ukończyłam Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku, obecnie mieszkam na Kaszubach w domku z ogrodem.
Mieszkam tu z rodziną: mężem i młodszym synem (starszy ma już własną rodzinę i mieszkanko)
Mieszka też z nami jedno zwierzątko - króliczek Jonik (od Jonasza, bo ciągle ucieka) szczęśliwie jest cichutki,
czasem tylko chrumka, gdy jest zły, lub tupie. Lubi wylegiwać się w snopie światła słonecznego wpadającego
przez południowe okno.
Życie na wsi jest zupełnie innym życiem, od czasu opuszczenia miasta pokochałam wszystkie pory roku,
jestem zakochana w tej ciszy, zapachu, zmianach pogody, własnym ogrodzie krajobrazach kaszubskich.
Tymczasem na początek zapraszam do mojej pracowni. To zdjęcie powstało jesienią. Za oknem, rozświetlona
brzózka, którą naście lat temu zasadziłam pod oknem, zastanawiając się czy dożyję dnia, gdy to metrowe wtedy
drzewko, zaglądnie przez okno do pracowni na pierwszym piętrze.
Nie wiem kiedy minęły te lata:)


 

Translator

Achiwum bloga

Kiara

Witam serdecznie na moim blogu.
Uchylam drzwi do mojego świata,
by podzielić się choć odrobiną
światła, radości, nadziei i wiary :)

Grażyna - Kiara 

Tu mnie znajdziesz

 

 Rodzinny SKLEP internetowy

http://sklep.kiaraproart.pl/

 

Moje filmiki na YouTube

 

 Serwis Kolekcjonerski  PINTEREST

 

   Strona naszej Agencji Reklamowej

www.SuperPapier.pl

Mój Profil na Facebooku

www.Facebook.com

 

moje AKTUALNOŚCI  ->INSTAGRAM

 

Strona naszej Wspólnoty Modlitewnej:

www.Betlejem.gdan.pl

 

Polskie Strony Artystyczne

 

 

Sklep (shop)

Mój SKLEP

w międzynarodowej Galerii ETSY

My ETSY shop

 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

Sklep firmy rodzinnej:

 http://sklep.kiaraproart.pl/pl/

 

 

Kolekcja  Ślubna  (WEDDING)  

 

Kolekcja NATURA (NATURE)

 

Kolekcja KOLORY (COLORS)

Odwiedza nas 90 gości oraz 0 użytkowników.

CYTATY blogowe

 

 Prawa autorskie

do wszystkich projektów, prac, zdjęć

oraz tekstów,

prezentowanych na tej stronie www,

są moją własnością.

W celu skorzystania z nich proszę o kontakt:

Grażyna Grzebińska-Kapusta

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

 

 

 

 

Ilustracje książkowe

 

 

Hand made w zbliżeniach

 

Tkanina unikatowa

 

Tutoriale

 

 

Torebki romantyczne

 

 

 

 

Ozdobne mankiety

 

Broszki -miniaturki

 

 

Kolekcja ślubna

 

Kolczyki jak motyle

 

 

 

Kolekcja ślubna

 

Kiara

 

Ekologiczne szydełkowanie

 

Torebki wieczorowe

 

ilustracje dla dzieci

 

 

Kolekcja dla dzieci