Ogrody

Majowe KADROWANIE

   Kadrowanie zdjęć, to bardzo ważny składnik fotografowania.

Kadrowanie życia, życiowych odpowiedzialności, eliminowanie zbędnych bodźców, to bardzo ważne zadanie.

 

 

 

 Człowiek z natury kadruje wzrokiem tylko pewien wycinek świata.

Nawet trudno sobie wyobrazić jak trudno by mu było, gdyby informacje wzrokowe nacierały z "dookoła głowy" :)

W życiu bardzo ważne są ciągłe wybory, ciągłe KADROWANIE, unikanie zbędnych bodźców.

Dlatego nie mamy w domu aktywnego telewizora.

Kadrujemy informacje z internetu, co też nie jest łatwe,  tak wiele informacji naciera z "dookoła świata"...

Są to sprawy często frustrujące, na które zwykły człowiek nie ma wpływu, trzeba oszczędzać swój "twardy dysk" ;)

 

Pozdrawiam serdecznie i ciepło

wszystkich moich Miłych Gości z krainy www

Kiara od KADROWANIA

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Zimy - finisz, Wiosny - start :)

   Jeszcze wczoraj rano te zdjęcia zrobiłam przez okno.

Wszędzie biało, zimno, szaro. Nawet wyobraźnia wiosenna - zamrożona ;)

 

 

Ale już po południu wiosna zaczęła zwyciężać.

Na pobliskiej brzózce zauważyłam budujące się właśnie gniazdo.

To sroki postanowiły zostać naszymi bliskimi sąsiadami, uwijają się z budulcem od kilku dni.

Trudno mi uwierzyć, że to drzewko niosłam kilkanaście lat temu, jako małą sadzonkę w jednej dłoni :)

A teraz ptaki znajdują na nim schronienie.

 

 

 

Pierwsze nasionka już wsiałam i umieściłam w domowej, parapetowej, miniszklarence.

Moje miniogrodnictwo, daje mi dużo ruchu, wytchnienia, odprężenia i radości.

Daje też trochę świeżych witamin dla mnie i rodziny.

W końcu, to właśnie w EDENIE, człowiek był najszczęśliwszy ;)

W dzieciństwie chodząc codziennie do Szkoły Muzycznej w Sopocie, zawsze nadkładałam drogi,

by wędrować uliczką pośród małych domków w małych ogródkach pełnych kwiatów,

drzew owocowych, krzewów. Tam uczyłam się pór roku, podziwiałam gatunki kwiatów, zapachy...

Kiedy jednak zaczęłam kopać w naszym małym ogródku, pani profesor od fortepianu,

zganiła mnie, że usztywniam sobie ręce.  Więc przestałam się tym chwalić :)

Nie mogłam się powstrzymać przed kupowaniem tych małych torebeczek

z zaklętymi w nich obietnicami życia, kwitnienia, owocowania...

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich Miłych Gości z krainy www :)

Kiara od Edenu

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Palma w moim ogrodzie

   Jutro Niedziela Palmowa, za oknem biało - tworzę więc palmę pod kolor otoczenia :)

 

 

Tymczasem zawieszono nadejście wiosny, ale tym bardziej radośnie będzie ją powitać :)

Ja lubię tak wyczekiwać, na różne rzeczy, raczej mi się nie spieszy.

To, co ma nadejść, nadejdzie.

Bez względu na to, czy będę przebierać nogami, czy będę stać spokojnie.

Lepiej energię z "przebierania nogami" wykorzystać na coś pożytecznego ;)

Tymczasem dostosowuję się do zimowej, białej - Niedziel Palmowej.

 

 

Moja palma jest skromniutka.

Do naszego kościoła wchodzą czasami palmy większe od człowieka! Nie mieszczą się w drzwiach!

Ale co w sercu? W moim sercu?

Jaka chwała dla Króla Dawidowego?

Dokąd niesie Króla osiołek?

Dokąd ja Go niosę?

Czy na dalszą chwałę ? Czy na Golgotę?

Myślę niekończąco...

 

 

 

A poniżej krzyż świętego Franciszka, moim zdaniem najpiękniejszy z krzyży.

Ten krzyż, to cała opowieść, duża dawka symboliki, doskonała kompozycja i postać Jezusa - jakby na krzyżu,

ale w chwale ZMARTWYCHWSTANIA.

Kiedy patrzę na Jego proste, wyidealizowane, odrealnione nogi,

myślę o fragmencie z 12 rozdziału Listu do Hebrajczyków:

"Proste czyńcie ślady nogami"

A to idealnie pasuje do nowego papieża - FRANCISZKA :)

I wszystko pięknie się zespala: Zima, Niedziela Palmowa, pobielone drzewal, krzyż i papież i Święty Franciszek...

 

 

Serdecznie pozdrawiam wszystkich Moich Miłych Gości z krainy www

a szczególnie Tych, którzy ostatnio się do mnie odezwali :)

Kiara przedświąteczna

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Przedwiosenny spacerek

   Dzisiaj przepiękna niedziela, po ciężkim tygodniu. Chciałoby ciało, leniuchować w fotelu,

ale rozsądek i zew natury wołają o dużą dawkę tlenu i przestrzeni....:)

 

 

Taka przyjemność nic nie kosztuje, a korzyści nieocenione.

Brzozowa bramka pobliskich sąsiadów jest moim zdaniem, najpiękniejszą bramką na świecie.

Kiedyś ją skopiuję. Projekt chyba nie jest zastrzeżony ;)

Dookoła Doliny Słupi cisza, tylko wiatr zimny szumi w lesie.

Teraz, gdy nie ma liści, dobrze widać puste gniazda, wyczekujące na nowych lokatorów.

Wszystko jeszcze uśpione, ale jakie piękne.

Dobrze jest przewędrować na własnych nogach takie otwarte przestrzenie, z taką ilością czystego powietrza...

 

 

Tyle już lat tu mieszkamy, a jeszcze ciągle trochę się gubimy w lesie, mimo włączonego systemu nawigacji GPS,

który pokazywał nasze przemieszczanie się na mapie. (Niewyobrażalny cud techniki)

 

Pozdrawiam serdecznie

wszystkich moich Miłych Gości z krainy www :)

Kiara od długich spacerków

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

 

Dwie UCZTY

  Raz w miesiącu, dzięki dobroci naszych strażaków, wyświetlamy w remizie strażackiej,

ciekawe filmy, w ramach "Parafialnego Kina", które umacniają wiarę, nadzieję i miłość.

 

 

 

Razem z Marzenką ze wspólnoty Betlejem, przygotowujemy nawet prażoną kukurydzę (jak w prawdziwym kinie :).

Mnie zawsze jakieś ziarna nie chcą się ładnie otworzyć

i wtedy sporą ich porcję wrzucam ptakom do karmnika.

Natychmiast  powstaje w ogrodzie wielkie poruszenie, lista obecności obfituje w przeróżne gatunki ptaków.

I tak powstają raz w miesiącu dwie uczty:

Jedna kinowa - w remizie i druga karmnikowa - w ogrodzie.

Przedwczoraj wyświetlaliśmy film o świętej Marii Goretti, która będąc nastolatką,

oddała życie broniąc swojej czystości.

Na jej beatyfikacji była obecna nie tylko jej matka, ale nawet morderca,

który się później nawrócił i resztę życia spędził w klasztorze.

Straszne wrażenie robiły na mnie bagna, na których pracowała Maria wraz z rodziną.

Ciągle ubłocona sukienka i otoczenie, też duchowo ubłocone.

Ale nawet w takich warunkach zasadzona cebulka lilii, potrafi zakwitnąć czystym, pachnącym kwiatem,

by otoczeniu wskazywać na wszechobecność Tego, który JEST i KOCHA.

 

Kiara

prosto z UCZTY :)

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

"Roratni" poranek

   Tuż po wschodzie, śnieg jest niebieski, światełka ciepłe, dom przytulny, radość narastająca.

Myśli o pustyni, gdzie doznać można ulgi uwolnienia od tego, co się z zewnątrz "natłacza".

Chwile ciszy, stonowania, jak ta biel śniegu - taka niejaskrawa,  szaro-błękitna...

 

 

Tylko na "pustyni" można uwolnić się od tego co "nęci oczy" jak mówi "Mądra Księga"

Najpierw boli, później raduje, później umacnia i pokazuje SENS...

Bardzo mnie wzruszają dzieci na Roratniej Mszy Świętej - drepczące w procesji z lampionami za krzyżem.

Idą duże, małe, malutkie.

Niektóre czasami idą prawie tyłem do przodu, bo coś z tyłu bardzo "zanęciło oczy"

Ale idą mimo to do przodu, bo roratnia, procesyjna wspólnotka popycha je we właściwym kierunku.

Taka mała ilustracyjka "zbawienności" wspólnotowego działania :)  Trudno się zgubić :)

 

Serdecznie wszystkich pozdrawiam :)

Kiara z szarych błękitów adwentowych

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Migotanie przez mgnienie

   Ta cudna jesień trwała tylko przez mgnienie, tyle miałam pracy, że nie zdążyłam się nią nacieszyć...

 

 

I jaki to wspaniały wynalazek - ta FOTOGRAFIA,

dzięki której, można zatrzymać czas,

uwiecznić te niepowtarzalne mgnienia,

tych złotych ogrodów "Króla Midasa"

tych złotych, uzdrawiających inhalacji :)

 

 

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich Miłych Gości z krainy www

Kiara

tylko przez MGNIENIE

a potem już tylko WIECZNOŚĆ, przez WIECZNOŚĆ :)

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

ZAKOPAĆ ziarenko...

   Zdążyliśmy przed pierwszymi przymrozkami zerwać wszystkie jabłka i poukładać w piwniczce :)

Dziś akurat jest 1 XI Święto Wszystkich Świętych i prawie wszystkich żyjących aktualnie ludków nachodzą REFLEKSJE...

 

Ja też, patrząc dziś na naszą wiejską procesję na cmentarz

- położony urokliwie na górce nachylonej w stronę kościoła,

a w dalszej perspektywie - w stronę malowniczego jeziora - zadumałam się głęboko...

Wokół grobów stały licznie rodziny tych, którzy już odeszli, których doczesne szczątki spoczywają pod ziemią.

To wyglądało niesamowicie - tak jakby właśnie powstali ci, którzy spoczywają,

jakby już stało się to, czego się spodziewamy...

Tak wiele w tym obrazie NADZIEI i wiary w to, że tak jak my - nie godzimy się na śmierć najbliższych

- tak Bóg nie godzi się

na żadną śmierć i z "grobów nas wydobędzie" jak obiecał.

Tęsknota takiego tłumu, stojącego nad grobami najbliższych, nie może nie być  zaspokojona....

Wspominam zmarłych krewnych, przyjaciół, nauczycieli, profesorów, bohaterów narodowych,

poległych w obronie ojczyzny.

Oni żyją w mojej pamięci, miłości, tęsknocie, wdzięczności, więc tym samym nie całkiem umarli...

a RESZTY dokona BÓG...

 

 

Przy okazji tych rozważań przypomniałam sobie historię mojej jabłonki - wyhodowanej z pestki.

Było to w ponurych latach "stanu wojennego"

Wynajmowaliśmy wtedy mieszkanie w Gdańsku od rodziny, która miała pod Gdańskiem wielki sad i szklarnie.

Pewnej jesieni dostaliśmy od nich pękate siaty wspaniałych jabłek.

Były tak pyszne, że myślałam - takich już nigdy nie będę jadła - tym bardziej  iż wydawało mi się,

że "świat się kończy"...

Z okna mojej pracowni widziałam w dali dźwigi Stoczni Gdańskiej, które zwykle się poruszały

- teraz stały nieruchomo.

Znowu odbywały się jakieś protesty, strajki. W sklepach długie kolejki, puste półki, wielka niepewność jutra.

Byłam bardzo zmęczona tą niepewnością, trudami dnia codziennego, ciągle chorowałam,

prawie utraciłam nadzieję, że będzie kiedyś lepiej.

Myślałam wtedy - Panie Boże, jaki to ma sens?

Po co zakładać rodziny, mieć dzieci w takich czasach?

I wtedy błysnęło mi w środku takie natchnienie:

Właśnie kończyłam jeść ostatnie jabłko z naszych podarowanych, pełnych siatek,

myśląc ze smutkiem że nawet one się wyczerpały,

gdy jakby w sercu "usłyszałam"

"Zasadź ziarenko z tego ostatniego jabłka.

Kiedy wyrośnie z niego jabłoń i ona wyda owoce - zmieni się wszystko na lepsze"

Ponieważ mieszkaliśmy wtedy na 4 piętrze a nasza działka budowlana na Kaszubach była daleko -

- wcisnęłam ziarenko jabłkowe do doniczki z kaktusem i w ferworze życia codziennego zapomniałam o nim.

Ono jednak nie zapomniało o swojej POWINNOŚCI i po jakimś czasie wykiełkowało i WZESZŁO!

Początkowo myślałam że to jakiś chwast wsiał się do doniczki i chciałam go wyrwać,

ale na czas przypomniałam sobie, że to może być TO!

Siewka chyba 2 lata rosła u nas w mieszkaniu, aż odważyłam się zasadzić ją w pobliżu budującego się domu,

od strony okna w kuchni, bym mogła patrzeć na nie stojąc przy zlewie...  

Myślałam jednak, że przecież ja tego się nie doczekam! nie DOŻYJĘ!

DOŻYŁAM!

Jabłoń rodzi owoce - piękne, pyszne, czerwone z czerwonym nalotem do środka.

Mikołaja, który siedzi na niej i zrywa owoce nie było na świecie, gdy zakopywałam w doniczce ziarenko...

Czasy się zmieniły, są łaskawsze, powstał nasz dom, budowany od zera, w dużym stopniu własnoręcznie.

Właściciele sadu, od których dostaliśmy wtedy jabłka - zamienili swe sady na osiedle mieszkaniowe,

stali się deweloperami i kiedyś odwiedzili nas w naszym domu na wsi.

Gdy opowiedziałam im historię z jabłonką - mieli łzy w oczach - oglądali drzewko ze wszystkich stron,

próbowali owoców, bardzo byli wzruszeni... ( ich sad został wycięty i w tym miejscu stoją domy)

 

Ta historia uczy mnie wielu Bożych Mądrości:

- Czasy mogą się bardzo zmienić

- Nie należy tracić nadziei

- nawet w "stanie wojennym" można zacząć budowę domu

- Bóg ma dla mnie najlepsze plany i można Mu zaufać do końca

- Niektóre owoce pojawiają się po wielu, wielu latach i trzeba być cierpliwym

- Współdziałanie z Bożą Wolą, Jego natchnieniami, jest zawsze owocne i daje ogromną RADOŚĆ

- Trzeba mieć otwarte oczy na prawdziwe CUDA - takie jak ten,

że z maleńkiego ziarenka zakopanego w ziemi,

może wyrosnąć wspaniałe, owocujące drzewo...

 

Pozdrawiam serdecznie

wszystkich moich Miłych Gości z Krainy www :)

 

Kiara zakopująca ziarenka,

które tylko pozornie obumierają...

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

KOTY lubią H2O

 Kiedyś słyszałam, że koty nie lubią wody ;)

A nasz Tofik uwił gniazdko nad oczkiem wodnym i medytuje tak godzinami :)

 

 

Ciekawe, o czym myśli, wpatrując się tak w swoje odbicie w wodzie?

Może łapie chwile szczęścia, jeszcze raz układa w swojej głowie instynktowne mądrości?

A kiedy pije wodę, to wydaje mu się, że całe niebo jest tym poruszone? :)

Jaki to Uśmiech Boży, że właśnie taki rudy kotek, na tle zielonej trawy, u nas występuje,

do nas się przymiałczał i przyłasił :)

 

Pozdrawiam serdecznie

wszystkich moich Miłych Gości z www :)

Kiara

( ostatnio zapracowana porządkowaniem pracowni )

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

KWIAT strącony

   Kilka dni temu zmarł nagle nasz znajomy (w naszym wieku).

Przez wiele lat współpracowaliśmy z jego firmą na polu reklamy.

 

W tym samym czasie przeszła nad Kaszubami spora wichura.

Zawsze po takiej wichurze wychodzę do ogrodu i patrzę co się wydarzyło:

Leżą postrącane suche gałązki, doniczki z kwiatami poprzewracane, ale szczęśliwie dom stoi, dach na nim też...

I tylko w trawie znalazłam strąconą z łodyżki główkę cynii, którą wyhodowałam od nasionka.

Ten złamany kwiatek symbolicznie skojarzył mi się z tym nagłym odejściem naszego znajomego.

Jak mówi "MĄDRA KSIĘGA" w jednym z psalmów "życie ludzkie jest jak kwiat trawy"

Czy jestem gotowa na nagłe odejście, niespodziewane?

Tyle jeszcze spraw dookoła i we wnętrzu do uporządkowania, nieustanna partyzantka życiowa.

Tymczasem jeszcze kwiatek pyszni się w szklanym pucharku, ale brak mu korzenia.

Właśnie "wkorzeniania" mi potrzeba - w TEGO, który jest życiem, zwycięstwem nad śmiercią...

 

Pozdrawiam serdecznie

wszystkich moich Miłych Gości

Kiara, która wierzy w ŻYCIE :)

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Muzykalny las

   Zadziwiają mnie ciągle ludzkie wynalazki i zdolności.

Muzykę wielościeżkową można dziś tworzyć, przy pomocy programu komputerowego i jednego głosu.

Jak widać najwięcej inspiracji kołysze się w lesie :)

Mikołaj uzbrojony w taki sprzęt, tworzy niesamowitą muzykę "eksperymentalną"

Słucham tego i nadziwić się nie mogę.

Jesienny las też słucha, odwdzięcza się niezwykłą akustyką, (jak w Operze Leśnej w Sopocie)

delikatnym, kojącym szumem, żurawinami, ostatnimi jagodami...

Ach, zbudować tu chatkę z patyków i trochę pomieszkać :)

Serdecznie pozdrawiam wszystkich moich

Miłych Gości

Kiara leśna

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

Translator

Achiwum bloga

Kiara

Witam serdecznie na moim blogu.
Uchylam drzwi do mojego świata,
by podzielić się choć odrobiną
światła, radości, nadziei i wiary :)

Grażyna - Kiara 

Tu mnie znajdziesz

 

 Rodzinny SKLEP internetowy

http://sklep.kiaraproart.pl/

 

Moje filmiki na YouTube

 

 Serwis Kolekcjonerski  PINTEREST

 

   Strona naszej Agencji Reklamowej

www.SuperPapier.pl

Mój Profil na Facebooku

www.Facebook.com

 

moje AKTUALNOŚCI  ->INSTAGRAM

 

Strona naszej Wspólnoty Modlitewnej:

www.Betlejem.gdan.pl

 

Polskie Strony Artystyczne

 

 

Sklep (shop)

Mój SKLEP

w międzynarodowej Galerii ETSY

My ETSY shop

 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

Sklep firmy rodzinnej:

 http://sklep.kiaraproart.pl/pl/

 

 

Kolekcja  Ślubna  (WEDDING)  

 

Kolekcja NATURA (NATURE)

 

Kolekcja KOLORY (COLORS)

Odwiedza nas 424 gości oraz 0 użytkowników.

CYTATY blogowe

 

 Prawa autorskie

do wszystkich projektów, prac, zdjęć

oraz tekstów,

prezentowanych na tej stronie www,

są moją własnością.

W celu skorzystania z nich proszę o kontakt:

Grażyna Grzebińska-Kapusta

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

 

 

 

 

Ilustracje książkowe

 

 

Hand made w zbliżeniach

 

Tkanina unikatowa

 

Tutoriale

 

 

Torebki romantyczne

 

 

 

 

Ozdobne mankiety

 

Broszki -miniaturki

 

 

Kolekcja ślubna

 

Kolczyki jak motyle

 

 

 

Kolekcja ślubna

 

Kiara

 

Ekologiczne szydełkowanie

 

Torebki wieczorowe

 

ilustracje dla dzieci

 

 

Kolekcja dla dzieci