Ogrody

Uśmiech :)

Mój ulubiony poeta - ks Jan Twardowski powiedział pod koniec życia,

że Bóg jest UŚMIECHNIĘTY :)

 

 

Kiedy patrzę na czerwone muchomorki w naszym ogrodzie, nie mam co do tego żadnej wątpliwości.

WIELKI PROJEKTANT jest wielce KREATYWNY i patrząc na JEGO różne realizacje,

nie można się nie uśmiechnąć ;)

Ostatnio byliśmy w niedzielę w lesie na grzybach i wróciliśmy z trzema grzybami przeczesując spory kawałek.

Następnego dnia w moim ogrodzie zebrałam całe wiaderko koźlaków, podgrzybków i maślaków ;)

 

 

Ostatnie jesienne kolory i owoce też radują serce i sprawiają, że uśmiecham się sama do siebie

chodząc po miękkim mchu.

Swoją drogą wszyscy walczą z mchem na trawniku a ja go bardzo lubię

- nawet zimą spod śniegu jest soczyście zielony.

A propos uśmiechu przypomina mi się jeden z bohaterów filmu opartego na faktach  p.t. "Ludzie Boga".

Zakonnik Amade chyba najstarszy, mocno pomarszczony, ale z twarzą niezwykle uśmiechniętą,

szczęśliwą, zadowoloną.

Nie mogę go zapomnieć.

Jak osiągnąć taki stopień wdzięczności, zadowolenia, całkowitego braku  szemrania?

Zazwyczaj, pod koniec długiego życia ludzie mają na twarzach wymalowaną gorycz, zawiedzenie, rozczarowanie,

smutek, żal, ból, gniew...

A ten zakonnik codziennie był tak uśmiechnięty, jakby każdego dnia spełniały się jego najlepsze życzenia...

Rady Ewangeliczne radzą mi, żeby zawsze za wszystko dziękować Bogu i to chyba na tym polega.

Gdy pod koniec filmu do zakonu wdzierają się porywacze,

tylko Amade i chyba jeszcze jeden zakonnik uchodzą z życiem.

Amade zwyczajnie chowa się w swojej celi pod łóżkiem i pozostaje tam niezauważony.

Na rekolekcjach miałam między innymi konferencję n.t. "Modlitwy Osobistej"

i zapomniałam właśnie o tym powiedzieć - że na modlitwę powinniśmy przychodzić uśmiechnięci,

przecież Bóg też jest uśmiechnięty, MIŁOŚĆ jest zawsze uśmiechnięta,

jak zakonnik Amade ze zmarszczkami cudownego uśmiechu na twarzy...

Tak więc ćwiczmy się w uśmiechu, nawet przez łzy - to wszystko przemija... 

 

Na koniec zamieszczam link do pierwszego filmu z mojej konferencji z "Rekolekcji na Wyspie 2015"

na temat "Rachunku Sumienia" na podstawie św. Ignacego Loyoli.

 

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich Miłych Gości z Krainy WWW

Kiara od uśmiechu :)))

 

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

Lato, trawa i kwiaty

   Lata już nie ma...   Zostały zdjęcia, wspomnienia, refleksje, doświadczenia.

Tyle biegałam z konewką, by nie zwiędły moje kwiaty w ogrodzie,

tyle się trudziłam nad nowymi projektami, zleceniami.

tyle nowych osób poznałam, tyle doświadczyłam...

 

 

Wszystko to przeminęło, przeszło, wyciszyło się, nakierowało mnie na nowe tory:

Myślenia o sobie, o innych, o sprawach, o przyszłości.

Od wiosny pracuję nad nowymi projektami, nowymi pomysłami.

Najważniejsze, jak mawiał mój profesor od malarstwa: "By nie zasychały pędzelki" ;)

A ja ciągle się czegoś uczę, mam wrażenie jakbym ciągle "studiowała" i ciągle przygotowywała się do "DYPLOMU"

 

 

Któregoś letniego poranka zeszłam do ogrodu pełnego margaretek powiązanych białymi nićmi,

wyglądały jak miniaturowe słupy telegraficzne.

Szybko pobiegłam po aparat, by to uwiecznić.

Pomyślałam o Księdze Koheleta o jego "refrenie pełnym marności"

Przepiękne kwiaty, które wtedy kwitły, a dziś ich nie ma - "zmarnowały się"

Pachnące trawy, które jeszcze wczoraj pachniały, a dziś wyschły i zgniły - "zmarnowały się"

Wszystko przeminęło jak mówi Kohelet.

Nawet niektóre nitki porozumienia, znajomości, zerwały się, wysuszyły, przeminęły.

Wszystko to MARNOŚĆ, nie trzeba się zbytnio oglądać do tyłu.

Tylko szukanie Woli Boga w swoim życiu i realizowanie jej,

jest prawdziwą WARTOŚCIĄ i nie pójdzie na marne.

Tylko z Bożą Pomocą życie może mieć SENS do samego końca.

Bardzo lubię taki fragment z Pisma Świętego ze Starego Testamentu,

gdzie pewien stary prorok skarży się Bogu, że jest już stary i chce odpocząć.

Bóg mu odpowiada - "Ty mi nie mów że jesteś stary, ty idź tam gdzie Ja ci wskażę"

PIĘKNE! :)

 

Tego sobie i Wam życzę

Mili Goście z Krainy WWW :)

Kiara od marności

 

 

 

 . . . . . . . . . . . . . . . .  . . . . . . . . . . . . . . . .  . . . . . . . . . . . . . . . .  . . . . . . . . . . . . . . . .  . . . . . . . . . . . . . . . .  . . . . . . . . . . . . . . . .

Jak ogród zroszony

Najpierw był wiosenny deszcz, później było wiosenne słońce.

Wyjrzałam przez okno na ogród i nie mogłam się powstrzymać, by do niego nie zstąpić...

 

 

Pachniało jak w raju, perliło się, błyszczało jak w najcenniejszym skarbcu

i jeszcze wieczorne ptaki dośpiewywały resztę...

Chodziłam po rosie urzeczona, nawet mokry kot czegoś szukał w zieleni połyskującej.

Podnosił pyszczek i łapał nosem kropelki, zabawnie to wyglądało.

"Będziecie jak zroszony ogród"  tylko się nie oddalajcie.. . czytałam to...w "Mądrej Księdze"

wiele razy to czytałam, a teraz mogłam wejść w sam środek tej 3D ilustracji - wizualizacji....

 

 

 

Przeciwieństwo zroszonego ogrodu -------> sucha spieczona ziemia, nie ma daru z nieba,

trzeba samemu biegać z konewką i podlewać...

Ile samemu można naprodukować rosy? Ile nawodnić?

Chyba tylko tyle żeby przeżyć, by zupełnie nie zaschnąć, czekając na prawdziwy deszcz z nieba, na dar "z GÓRY"

 

 

 

A gdy jeszcze przez rosę  prześwieca światło zachodzącego słońca - wrażeń nie można opisać.

Aparat fotograficzny też sobie nie poradził.

Mogę sobie tylko przypominać, patrząc na zdjęcia - jak było rajsko, w tych chwilach, w zroszonym ogrodzie.

 

 

Zostać w "ogrodzie" nie oddalać się, pamiętać na zawsze czym jest "zroszony ogród" i KOMU to zawdzięcza...

 

Pozdrawiam serdecznie

wszystkich Moich Miłych Gości i wszystkich Przyjaciół - dawnych i nowych :-)

 

Kiara od "zroszonych ogrodów"

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

Życie - wędrowaniem

   Gdy mieszkasz na Kaszubach, daleko od Trójmiasta, co jakiś czas, chcesz czy nie,

musisz ten dystans pokonać. Dobrze, że ja nie muszę wędrować na osiołku ;)

 

 

Gdy nie muszę siedzieć za kierownicą, mam 2 godziny na spokojne przemyślenia

i dodawanie oczka do oczek ;)

Czasami myślę, że pod tym względem jestem jak Mahatma Gandhi, który lubił rozmyślać,

w trakcie pracy na swoim kołowrotku.

Dowiedziałam się niedawno z jednej książki, takiej prostej prawdy:

Gdyby młoda kobieta, zobaczyła w jednej chwili ogromny kontener naczyń,

które będzie musiała pomyć w swoim rodzinnym "poświęceniu",

nigdy by się na to nie zdecydowała...

Szczęśliwie jest to w życiu tak ułożone, że robi to dzień po dniu,

jak ziarenko do ziarenka, jak oczko do oczka...

Ziarenka w klepsydrze, metry, kilometry drogi życiowej.

Jak to wszystko zamieniać na miłość?

To nie jest proste, po ludzku niemożliwe.

Bez pomocy z GÓRY, niemożliwe, od początku do końca...

 

 

W podróż zawsze zabieram koszyczek z robótką, nigdy nie wiadomo ile czasu wyprawa potrwa,

różne sprawy po drodze (do załatwienia) jakieś korki, przystanki...

Na czym to polega, że moja głowa lepiej myśli, gdy mam zajęte  ręce?

Przeczytałam kiedyś, że święta Teresa z Avila przychodziła do rozmównicy z koszyczkiem robótek.

Może też to miała?;)

 

Wichura zrzuciła z wysokiej brzozy duże gniazdo w naszym ogrodzie.

Przycisnęłam je dwoma kamieniami w kształcie jaj, by nie odleciało dalej.

Mogłam z bliska przyjrzeć się tej misternej robótce.

Gałązka do gałązki (wszystko razy sto) i przytulisko gotowe.

Budowanie po kawałeczku, życiowy patchwork :

Ile trzeba cierpliwości, wytrwałości, wiary i nadziei by .....

 

Pozdrawiam serdecznie

wszystkich moich Miłych Gości z krainy WWW

Kiara od klepsydry :)

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Sztuka dla sztuki

   Niedawno na Kaszubach nieźle przymroziło.

Na niektórych naszych oknach pojawiły się zachwycające grafiki...

 

 

Wystarczyło tylko wykadrować, pstryknąć i po chwili prawa autorskie należą do mnie ;)

Ale czy do mnie?

 

 

Przecież mróz mógłby się pojawić na szybach zwyczajnie, byle jak,

tak jak wygląda pod mikroskopem sztuczny śnieg,

wytworzony przez człowieka, celem naśnieżania stoków narciarskich - kupka przypadkowych "molekuł".

 

 

Prawdziwy mróz, prawdziwy śnieg, śnieżne gwiazdki to wirtuozeria, prawdziwa sztuka dla sztuki.

To piękno dla samego piękna, na świadectwo dla prawdziwego właściciela praw autorskich...

Podziwiam, zachwycam się, szczególnie gdy w spektaklu bierze udział poranne słońce.

Chce się żyć!

 

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich Miłych Gości z Krainy WWW

Kiara od podziwiania :)

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

330% OWOCOWANIA

Niedawno zerwaliśmy jabłka z naszych drzewek, wszystkie zimowe.

Teraz w piwniczce pachnie owocowo :)

 

"Kreatywny Mikołaj" zadał sobie trud liczenia wszystkich jabłek, które zebrał z jabłonki,

którą wyhodowałam z pestki.

Było ich dokładnie 330!

Trudno uwierzyć że z jednego drzewka tyle owoców!

I jakie one są czerwone również w środku!

Ciągle fascynuje mnie cud owocowania NATURY

i ciągle smuci mnie brak owoców wszystkiego,

co próbuje istnieć wbrew NATURZE...

 

 

W naszym ogrodzie żywa ilustracja przypowieści o ziarenku gorczycy.

Najpierw małe jak pyłek, a po latach - w jej gałęziach chowa się synek :)

 

Oglądam dokumentalny film o niezwykłych osiągnięciach architekta Antonio Gaudiego.

Cóż za geniusz! Jaka odwaga tworzenia, ile projektów.

Jak to dobrze być projektantem, tyle jeszcze można stworzyć...

W moim szkicowniku coraz więcej pomysłów i ciągle za mało czasu na realizację.

Czy tam - po drugiej stronie dostanę pędzelek i farbki?

Wierzę w kontynuację wszystkiego co dobre, przez całą wieczność...

 

Pozdrawiam serdecznie

wszystkich Moich Miłych Gości z krainy www :)

 

Kiara od przemyśleń o wieczności i owocowaniu

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Do światła

   Koniec lata, słońca coraz mniej, grzybów coraz więcej.

 

 

Niemal codziennie potykam się w ogrodzie o brzozaki, koźlaki, maślaki...

Suszę, wekuję je na zimę i patrzę jak wszystko, co jeszcze kwitnie,

wyciąga się w stronę światła...

Instynktowna, nieskalana mądrość natury - wyciągać się, zwracać nieustannie w stronę światła,

za światłem odwracać swe jestestwo,

póki życia,

uciekać od cienia, ciemności, mroczności...

(Dowiedziono naukowo, że światło jest doskonałym lekarstwem na depresję)

 

 

Czy człowiek jest na tyle mądry, by szukać ŚWIATŁA, żyć w ŚWIETLE,

dać się przeniknąć ŚWIATŁU, szukać GO usilnie,

otworzyć choćby szparkę małą, by się przebiło z MĄDROŚCIĄ?

A ja?........

 

 

(te dwa grzybki wyrosły dokładnie na ścieżce :) wyglądały, jakby właśnie przyszły :))

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich Miłych Gości z krainy www :)

Kiara od światłem przenikania

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

 

Owocowanie... (2)

   Dzisiaj zbierałam w ogrodzie i komponowałam bukiet ziołowo owocowy - do poświęcenia.

Jest taki symboliczny, przypomina o wszystkich darach Bożych, których wysyp o tej porze roku,

zachwyca mnie na każdym kroku. (Jaki piękny rym ;)

 

 

                                                                                                            Kolekcja decoupage - to prezenty od Renatki :)

 

Dzisiaj też uczestniczyłam w pierwszym spotkaniu omawiającym nasze niedawno zakończone

"Rekolekcje na Wyspie"

Tymczasem w mniejszym gronie wspólnoty Betlejem.

Feedback z ankiet rozpisanych na koniec - bardzo pozytywny, większość chce przyjechać za rok w to samo miejsce.

Przeżycia i wnioski jeszcze zbieram i porządkuję w swoim umyśle i sercu.

Odbieram je jako "Nowe Otwarcie" i jeszcze o tym napiszę :)

 

 

Nadrabiam zaległości w pracy i kontaktach rodzinnych

a przed oczami przewijają mi się twarze rekolekcyjnych braci i sióstr.

Dziękuję wszystkim za wszystko i bardzo serdecznie pozdrawiam :)

 

Kiara z wyspy na jeziorze

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Porankowa kawa

   Wcześnie rano, jeszcze przed śniadaniem, piję porankową kawę:

z jedną łyżeczką białego cukru, dużą ilością białego mleka, bardzo dużą ilością białych margaretek w tle

i oślepiającą ilością białego światła przenikającego to wszystko ;)

 

 

To nie jest tak, że rozsiadam się w ogrodowym fotelu i kontempluję.

Fotel służy mi jako stolik do odstawiania kubka ;)

Chodzę sobie z kawą po ogrodzie, witam z roślinkami i patrzę - co jest do zrobienia, co wykiełkowało, co zakwitło,

co trzeba przyciąć, co zasilić kompostem...

Gdy tak się przemieszczam, porankowe światło oślepia mnie momentami,

a raczej to ja wchłaniam je, oddychając głęboko.

Dla takich momentów warto uprawiać ogród - nawet latami :)

W ogrodzie przychodzą mi najlepsze natchnienia i "mądrości"

Ostatnio pomyślałam, że człowiek jest bardzo podobny do uprawnego ogrodu:

Gdy ogród jest młody, trzeba dużo trudu przy planowaniu, obsadzaniu, nawożeniu.

Gdy ogród jest stary, trzeba dużo trudu przy przycinaniu, formowaniu, odchwaszczaniu, nawożeniu...

Z człowiekiem jest tak samo - szczególnie to przycinanie na starość ;)

Warto samemu się o to zatroszczyć, by trudną historią życia nie musiał tego czynić OJCIEC, któremu zależy,

by człowiek-ogród nie zdziczał i przyniósł dobre plony...

 

Pozdrawiam serdecznie

wszystkich moich miłych gości z krainy www

Kiara od ogrodów

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Święto podwójne

  

 

Tak się złożyło, że urodziłam się w Dzień Matki. Szczęśliwie sama zostałam mamą

i ten dzień jest dla mnie podwójnie radosny,

szczególnie, gdy mogę go celebrować w gronie rodzinnym, z moją Kochaną Mamą na czele :)

W tym roku, z powodu opóźnienia się wiosny, towarzyszyły nam obficie całe połacie

konwalii i niezapominajek w ogrodzie.

 

 

Urodzenie dziecka, to tylko mgnienie w obliczu oceanu godzin, dni, miesięcy i lat,

towarzyszenia mu w jego wędrówce przez ten świat.

Ile dobrego można mu przekazać, do czego go przygotować, kiedy razem się śmiać,

kiedy wspólnie płakać, przed czym uchronić ------ to niekończąca się opowieść i rozważanie.

Jedno jest pewnie - są wydarzenia, które można korygować, naprawiać,

ale są też takie, których cofnąć się nie da i trzeba całe życie bardzo czuwać

i przede wszystkim prawdziwie, bezinteresownie KOCHAĆ.

Nie ma ważniejszych egzaminów do zaliczenia w tym życiu,

od egzaminów z MIŁOŚCI...

 

Serdecznie pozdrawiam wszystkich Moich Miłych Gości z krainy www

i bardzo jeszcze raz dziękuję za wszystkie życzenia :)))

Kiara świętująca nieczęsto ;)

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Zroszony ogród

   Robię zdjęcia w ogrodzie i powstrzymać się nie mogę i wielki problem mam z "preselekcją"

Szczególnie rankiem, światło jest tak zachwycające i kwiaty tak nieziemsko pachną...

 

 

 

 

Poranny ogród nasycony rosą, daje wyobrażenie pierwotnego EDENU,

kiedy człowiek wraz z Bogiem przechadzali się pośród zielenii,

kwiatów pachnących upojnie, ze śpiewem ptaków w tle...

Wczoraj nasze "Betlejem" zorganizowało czuwanie przed Pięćdziesiątnicą.

Myślałam o pieśni "W lekkim powiewie przychodzisz do mnie Panie", planowałam, że to ona będzie

dominującym tematem, ale zewnętrzna aura zupełnie to pokrzyżowała.

Od samego początku zaczęło bardzo grzmieć, wyłączył się laptop i rzutnik z pieśniami,

musieliśmy korzystać ze starych, ograniczonych śpiewników.

Jeden z błysków przebił się nawet do wnętrza kościoła - jakby długie iskry z głośników.

Nie było we mnie lęku, ale zachwyt nad MOCĄ, która tak namacalnie objawiała się,

przebijała przez naszą modlitwę i pieśni...

Później po zakończonym czuwaniu, po modlitwie wstawienniczej,

widziałam w oczach wielu, takie duchowe błyski OBECNOŚCI, NAPEŁNIENIA...

Jutro następny tydzień, idę wyposażona w nowe siły, nową nadzieję i miłość i wiarę.

Idę, choć życie nie jest łatwe i często jest to "wędrówka po linie nad przepaścią"

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich Miłych Gości z krainy www :)

Kiara zroszona

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

Translator

Achiwum bloga

Kiara

Witam serdecznie na moim blogu.
Uchylam drzwi do mojego świata,
by podzielić się choć odrobiną
światła, radości, nadziei i wiary :)

Grażyna - Kiara 

Tu mnie znajdziesz

 

 Rodzinny SKLEP internetowy

http://sklep.kiaraproart.pl/

 

Moje filmiki na YouTube

 

 Serwis Kolekcjonerski  PINTEREST

 

   Strona naszej Agencji Reklamowej

www.SuperPapier.pl

Mój Profil na Facebooku

www.Facebook.com

 

moje AKTUALNOŚCI  ->INSTAGRAM

 

Strona naszej Wspólnoty Modlitewnej:

www.Betlejem.gdan.pl

 

Polskie Strony Artystyczne

 

 

Sklep (shop)

Mój SKLEP

w międzynarodowej Galerii ETSY

My ETSY shop

 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

Sklep firmy rodzinnej:

 http://sklep.kiaraproart.pl/pl/

 

 

Kolekcja  Ślubna  (WEDDING)  

 

Kolekcja NATURA (NATURE)

 

Kolekcja KOLORY (COLORS)

Odwiedza nas 412 gości oraz 0 użytkowników.

CYTATY blogowe

 

 Prawa autorskie

do wszystkich projektów, prac, zdjęć

oraz tekstów,

prezentowanych na tej stronie www,

są moją własnością.

W celu skorzystania z nich proszę o kontakt:

Grażyna Grzebińska-Kapusta

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

 

 

 

 

Ilustracje książkowe

 

 

Hand made w zbliżeniach

 

Tkanina unikatowa

 

Tutoriale

 

 

Torebki romantyczne

 

 

 

 

Ozdobne mankiety

 

Broszki -miniaturki

 

 

Kolekcja ślubna

 

Kolczyki jak motyle

 

 

 

Kolekcja ślubna

 

Kiara

 

Ekologiczne szydełkowanie

 

Torebki wieczorowe

 

ilustracje dla dzieci

 

 

Kolekcja dla dzieci