Leki z "Bożej Apteki"

Nadrzędna kategoria: O mnie
Kategoria: Świadectwo
Opublikowano: poniedziałek, 23, kwiecień 2012 17:40

  Myślę, że nie ma człowieka, który żyjąc trochę na tym świecie, nie doznał nigdy smutku.

A ponieważ mój BLOG ma też na celu odpędzanie smutków, dlatego dziś zamieszczę w nim

wypróbowaną osobiście receptę :)

Było to prawie dokładnie 3 lata temu, gdy jakiś "mój świat" niespodziewanie zarysował się, zadrżał, zatrzeszczał,

zadymił i zapadł się.

Został straszny smutek po "utraconym"

Pierwszą rzeczą, którą trzeba wtedy zrobić - trzeba ten SMUTEK przynieść do Boga i przed NIM opłakać do końca.

Łzy dane są człowiekowi nie po to, by je tłumił, ale by je wylewał i oczyszczał nimi swoje wnętrze i by ulgę mu one przynosiły.

Nadto jest napisane, że Bóg ma takie "bukłaki" w których przechowuje wszystkie nasze łzy, my nie musimy tego robić.

Oczywiście w takich momentach przychodzi "nieprzyjaciel" i mówi: "gdzie jest teraz twój Bóg???"

To może odbierać radość, wiarę, zabijać miłość, ale jest na to też RECEPTA, wypróbowałam ją!

Trzeba, zamiast łykania tabletek antydepresyjnych,  śpiewać przed snem pieśni pełne DUCHA, głośno i długo.

(Tak samo jak to robili MŁODZIEŃCY w rozpalonym piecu.)

Nieprzyjaciel tego nie znosi i zmyka, a udręczony człowiek może spokojnie zasnąć.

W moim przypadku trwało to wiele dni, takich "wieczornych autokołysanek" ale powiodło się.

Wyzdrowiałam, bez szkodliwej chemii.

Wczoraj na spacerze w Dolinę Słupi, znowu odezwały się stare rany w tę trzecią rocznicę,

ale zaczęłam głośno śpiewać tę pieśń, do której link zamieszczam poniżej

i słońce wyszło, nawet fizycznie, a na dodatek, jak symbol zwycięstwa nad złem,

na drodze napotkaliśmy martwego gada, rozjechanego przez jakiegoś "Anioła" :)

Mili moi, gdy klikniecie na link do tej pieśni pełnej DUCHA, możecie klikać dalej, po prawej stronie,

na inne podobne pieśni.

Powstanie strumień leczniczy, warto też nauczyć się chwytów na gitarze by sobie akompaniować.

http://www.youtube.com/watch?v=EVxyru3-z3c&feature=fvwrel

Nawet król Saul, który pod koniec życia wpadał w straszne smutki i depresje, odczuwał ulgę jedynie wtedy,

gdy wołano do niego Dawida (przyszłego króla).

Dawid przychodził i grał mu na harfie, śpiewał pieśni pełne Ducha, uśmierzając duchowe bóle króla Saula.

Pozdrawiam wszystkich śpiewnie :)

Nie dajcie się smutkom - BÓG jest UŚMIECHNIĘTY :)

Kiara śpiewjąca

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .