O mnie

Dwa Anioły, dwie drogi

  Wiele lat temu postawiłam sobie trudne zadanie artystyczne:

Utkać anioła ze światła, może złapać Go w jakąś pajęczynę...

Wymyśliłam w końcu że utkam Go jak pajęczynę z różnych nitek na kanwie gazy  3 m x 1,5 m.

Powstały 2 Anioły, jak dwie drogi z dzisiejszego psalmu nr 1.


 

 

Anioł Zwiastujący i Anioł Upadający.

Powiesiłam je na tle okna, by światło miało w tym moim małym tworzeniu, swój największy udział.

Anioł Zwiastujący ma ręce pełne wspaniałych dojrzałych owoców. Jego ręce jak róg obfitości...

 

 

Anioł Upadający ma chore,  niespokojne serce, bo nie spoczęło w Bogu, ale się od Niego oddala :(

Przerażony jednym okiem patrzy na nas, szukając pomocy, drugim w straszną przepaść na dole...

 

 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Zastanawiam się czy pozwalam, by ŚWIATŁO do końca mnie prześwietlało?

Trzeba coś z tym zrobić...

Teraz jest dobry na to czas ;)

Kiara

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

Ojciec Mieczysław Wołoszyn

  Dziś chcę się podzielić z Wami jednym z moich najcenniejszych linków - do strony, którą codziennie odwiedzam.

Jest to strona, gdzie codziennie, oddani ludzie zamieszczają homilie z dnia - Jezuity Ojca Mieczysława Wołoszyna.

To on ponad 30 lat temu odkrywał przede mną Biblię jako żywe Słowo Boga do mnie.

Chodziliśmy z mężem na jego wykłady w Gdańsku- Wrzeszczu.

Nagrywaliśmy na magnetofon kasetowy, by dzielić się nim z innymi...

Życie Ojciec Mietek miał "hiobowe" - w dzieciństwie lata na zesłaniu na Syberii z całą rodziną,

później różne ciężkie choroby.

Ale nadal niestrudzony w głoszeniu Słowa, a ci którzy "ubolewali" w przeszłości nad jego kończącym się życiem -

- sami już niestety zeszli z tego świata, on nadal ciężko pracuje, organizując między innymi tzw. Obozy Biblijne.

Gdy słucham jego katechez, mam wrażenie, jakby do dusznego nieznośnie pomieszczenia, ktoś nagle wpuścił świeże,

górskie powietrze, a kiedy czasami podniesie głos,

to tak,  jakby ktoś stanowczo i z wprawą, wyrwał bolący ząb :)

Najcenniejszy skarb jaki mają Chrześcijanie, często leży gdzieś zakopany, nieużywany, podczas gdy oni sami,

giną duchowo z nędzy i głodu.

" Biblia, księga nieznana, z szacunkiem na półce trzymana" :(

Zamieszczam ten link i kilka zdjęć ze strony Ojca Mietka

Grażyna - "córka" Mietka

http://mietek.com.pl/HomilieOkazjonalne.htm

 

 

 

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Bielszy od śniegu

   Czy może na tym świecie być coś bielszego od śniegu?

  Kiedy patrzę na biały, czysty śnieg, myślę o 51 psalmie Dawida. w którym w pokorze, niespotykanej wśród królów,

wyznaje całą swoją nieprawość. Błaga Boga o obmycie i oczyszczenie.

"Pokrop mnie hizopem, a stanę się czystym,

obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.

I jeszcze w Księdze Izajasza 1,18

"Choćby wasze grzechy były jak szkarłat,

jak śnieg wybieleją."

Człowiek obmyty przez Boga, kochającego ojca, który po raz kolejny uwalnia go od "pełnego pampersa "

- taki człowiek jest bielszy od śniegu! na ten moment staje się jak światło.

I jeszcze z dzisiejszej Ewangelii:

Jezus bierze swoich trzech uczniów na górę wysoką i tam jedyny raz w swoim ziemskim życiu, objawia się im w "postaci Bożej"

"Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła"

Mk 9,3

Tu na ziemi, nawet apostołowie potrzebowali, by Jezus obmył im nogi z nieczystości tego świata.

Białe śniegi i mrozy chwalcie Pana i przypominajcie o Jego Świętości, której też pragnie dla nas, Jego dzieci.

Z NADZIEJĄ

Kiara

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Cudne ornamenty

   Podziwiam najgenialniejszego Twórcę.

Dzięki temu, że mamy stare, drewniane okna, mogę podziwiać dzieła Boże.

Pełne wdzięku i harmonii ornamenty, bajkowe, zimowe ogrody.

Mrozy i zimna chwalcie Pana!

 

 

 

 

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Światło i światełka

   Gdy prawdziwego światła tak mało, bo dni są teraz takie krótkie,

pocieszam się światełkami na drzewku szczęścia, "robiącym za choinkę" w mojej pracowni.

Zapalam je, gdy na dworze  jeszcze mrok.

 

 

W życiu duchowym są takie same prawidłowości:

Prawdziwe ŚWIATŁO i małe, sztuczne światełka - nie ma porównania :)

Światełka jaszcze cieszą oczy, jeszcze świecą, ale gdy prawdziwe ŚWIATŁO wzejdzie,

małych światełek nawet nie widać, już się nie liczą...

Nadzieja jest taka - będzie się robiło coraz jaśniej :)

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Dlaczego KIARA?

  Mogłabym powiedzieć, że to mój pseudonim artystyczny, ale to nie byłaby pełna odpowiedź.

Jestem Chrześcijanką w Kościele Katolickim i na całe moje życie ogromny wpływ ma wiara.

Od wielu lat posługujemy z mężem w kościele, poznaliśmy się nawet w Duszpasterstwie Akademickim u Ojców Dominikanów w Gdańsku.

Pismo Święte poznawaliśmy u Ojców Jezuitów w Gdańsku-Wrzeszczu,

pod niezrównanym prowadzeniem Ojca Mietka Wołoszyna.

Obecnie od ponad 15 lat jesteśmy w Charyzmatycznym Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.

I właśnie ta "charyzmatyczność" miała pośredni wpływ na moje "nowe imię"  Kiara.

Od lat, w trakcie "modlitwy językami", której treść zna jedynie Bóg, przewijało się u mnie słowo "kiara".

Nie zastanawiałam się nad tym rozumowo, to było jak muzyka. Któregoś jednak dnia poczułam jasny błysk

natchnienia, by wklepać to słowo do wyszukiwarki Googla i m.in. wyskoczyło mi wyjaśnienie  tego imienia

łacińskiego pochodzenia jako - "jasna".

To mi się bardzo spodobało, było prawie jak nadanie mi nowego imienia.

Od dzieciństwa zachwycało mnie wszystko co jasne, białe, później poznałam symbolikę tego koloru

w Piśmie Świętym, która też mnie zachwyciła i ten kolor wplata się w moje życie coraz ściślej.

Moje ubrania, wystrój domu, kwiaty w ogrodzie, nadmiar posadzonych w ogrodzie

brzózek...

Tylko mój mąż narzeka, że wszystko przemalowuję na biało i gro naszych finansów idzie na

proszki do prania :)

 

Pewnie będę się tu nieustannie wybielać,

ale przecież nikt nie jest bez grzechu, nawet ja :)))  W Y B A C Z C I E

 

To moje zdjęcie zrobione zostało w zeszłym roku w dniu naszego wyjazdu z rekolekcji

w Krakowie naprzeciw Opactwa w Tyńcu. Był to czas obfitego nasycenia prawdziwym,

duchowym światłem we wspólnocie braci i sióstr z różnych krajów i języków.

Pozdrawiam z promykami :)

 

 

 

30 lat minęło

Dziękuję

mojemu kochanemu mężowi Michałowi, za wspólne 30 lat i za nieocenioną pomoc w utworzeniu, na 4 ręce, tej mojej stronki www.

Cała grafika to moje dzieło a cała technika, to jego dzieło, prawie jak w życiu :)

Dla naszych wszystkich znajomych i przyjaciół informacja taka:

Większość kobiet po ślubie, automatycznie zmienia swoje nazwisko na nazwisko męża, ale "artystki" mają swoje "prawa".

Ja dałam sobie czas do namysłu ------ trwał on 30 lat :)

Właśnie niedługo odbieram swój nowy dowód osobisty.

Do grudnia zeszłego roku nazywałam się Grażyna Grzebińska a teraz nazywam się Grażyna Grzebińska-Kapusta.

Ciągle zdumiewa mnie upływający czas - mianowicie, że jest go tyle, tyle, tyle :)

Mamy z mężem po 55 lat i nadal żyjemy, żyjemy, żyjemy :)

Życie jest piękne, ale wieczne, dopiero w wieczności :)

Pozdrawiam WSZYSTKICH w NOWYM 2012 roku.

 

Wstęp

Serdecznie witam Ciebie Gościu wszelaki :)

Natchnienie do otwarcia osobistego bloga pojawiło się już w roku 2009, ale dałam sobie czas na rozeznanie tego pomysłu.

Kiedyś sądziłam, że taki “ekshibicjonizm” jest niezdrowy i niepotrzebny, ale przeżycia roku 2009 odmieniły mój osąd.

Wtedy to, poszukując w internecie materiałów do jakiegoś projektu graficznego, przypadkowo weszłam na stronę - blog, dziewczyny zza oceanu, która w małym domku, w małej pracowni szyła i projektowała różne torebki i przytulanki.

  Odkryłam, że odwiedzanie jej stronki, było dla mnie niezwykłym ukojeniem. Z mojego nieznośnego bólu wewnętrznego, wychodziłam jak przez zaczarowane drzwi do innego świata. W tym czasie był to śwat dzieciństwa - szmacianych lalek, ubranek szytych ze skrawków, szydełkowania, bajek dla dzieci. To nie był przypadek.

Poznałam też inne strony www w podobnym stylu, które też dawały mi ukojenie i wiarę w to, że proste życie, prosta praca, może być lekarstwem na ciężkie przeżycia i depresje.

Pragnę w ten sposób choć trochę pomóc teraz innym, którzy może przeżywają trudne chwile, mieszkają w zatłoczonym mieście,
chcą przez chwilę popatrzeć na moje życie, moje krajobrazy, poczytać o mojej nadziei, zaczerpnąć troszkę mojej radości i wiary.
Ponieważ jestem z zawodu grafikiem-projektantem i dodatkowo od dzieciństwa szyję, przerabiam, dziergam, haftuję, będę miała
co pokazywać na tym blogu, może będzie to inspirujące, może zabawne, kto wie? :)

Ukończyłam Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku, obecnie mieszkam na Kaszubach w domku z ogrodem.
Mieszkam tu z rodziną: mężem i młodszym synem (starszy ma już własną rodzinę i mieszkanko)
Mieszka też z nami jedno zwierzątko - króliczek Jonik (od Jonasza, bo ciągle ucieka) szczęśliwie jest cichutki,
czasem tylko chrumka, gdy jest zły, lub tupie. Lubi wylegiwać się w snopie światła słonecznego wpadającego
przez południowe okno.
Życie na wsi jest zupełnie innym życiem, od czasu opuszczenia miasta pokochałam wszystkie pory roku,
jestem zakochana w tej ciszy, zapachu, zmianach pogody, własnym ogrodzie krajobrazach kaszubskich.
Tymczasem na początek zapraszam do mojej pracowni. To zdjęcie powstało jesienią. Za oknem, rozświetlona
brzózka, którą naście lat temu zasadziłam pod oknem, zastanawiając się czy dożyję dnia, gdy to metrowe wtedy
drzewko, zaglądnie przez okno do pracowni na pierwszym piętrze.
Nie wiem kiedy minęły te lata:)


 

Podkategorie

Translator

Achiwum bloga

Kiara

Witam serdecznie na moim blogu.
Uchylam drzwi do mojego świata,
by podzielić się choć odrobiną
światła, radości, nadziei i wiary :)

Grażyna - Kiara 

Tu mnie znajdziesz

 

 Rodzinny SKLEP internetowy

http://sklep.kiaraproart.pl/

 

Moje filmiki na YouTube

 

 Serwis Kolekcjonerski  PINTEREST

 

   Strona naszej Agencji Reklamowej

www.SuperPapier.pl

Mój Profil na Facebooku

www.Facebook.com

 

moje AKTUALNOŚCI  ->INSTAGRAM

 

Strona naszej Wspólnoty Modlitewnej:

www.Betlejem.gdan.pl

 

Polskie Strony Artystyczne

 

 

Sklep (shop)

Mój SKLEP

w międzynarodowej Galerii ETSY

My ETSY shop

 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

Sklep firmy rodzinnej:

 http://sklep.kiaraproart.pl/pl/

 

 

Kolekcja  Ślubna  (WEDDING)  

 

Kolekcja NATURA (NATURE)

 

Kolekcja KOLORY (COLORS)

Odwiedza nas 46 gości oraz 0 użytkowników.

CYTATY blogowe

 

 Prawa autorskie

do wszystkich projektów, prac, zdjęć

oraz tekstów,

prezentowanych na tej stronie www,

są moją własnością.

W celu skorzystania z nich proszę o kontakt:

Grażyna Grzebińska-Kapusta

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

 

 

 

 

Ilustracje książkowe

 

 

Hand made w zbliżeniach

 

Tkanina unikatowa

 

Tutoriale

 

 

Torebki romantyczne

 

 

 

 

Ozdobne mankiety

 

Broszki -miniaturki

 

 

Kolekcja ślubna

 

Kolczyki jak motyle

 

 

 

Kolekcja ślubna

 

Kiara

 

Ekologiczne szydełkowanie

 

Torebki wieczorowe

 

ilustracje dla dzieci

 

 

Kolekcja dla dzieci