Galeria --------- w KUCHNI ;)

Kategoria: Dom
Opublikowano: niedziela, 07, październik 2012 14:57

  Sporo czasu spędzam czasami w kuchni. Monotonna praca męczy mnie, ale na pociechę,

stworzyłam na ścianach, zamiast kafelek - mini GALERIĘ moich rysunków oprawionych w antyramy rodem z Ikei.

 

 

Moja kuchnia jest właściwie wstępnym projektem. Kupiliśmy używane szafki w kolorze jasnego drewna,

ale to było dla mnie zbyt ciemne:)

Bardzo szybko przemalowałam wszystko na biało. (wcześniej miałam wrażenie,

że wkładam głowę do kartonowego pudełka, brakowało powietrza :)

Rustykalny okap sama zaprojektowałam a Michał pomógł mi zrealizować to "cudo" :)

Teraz wieszam na nim różne zioła, kwiaty, ozdoby świąteczne, bardzo go lubię, tworzy przytulny klimat.

Za oknem kuchni, bardzo blisko, posadziłam dawno temu jabłonkę, którą wyhodowałam z pestki.

Jest dla mnie cudownym znakiem, że trzeba być w życiu cierpliwym. Na owoce trzeba często czekać - LATAMI.

Kiedyś było to małe ziarenko wyjęte z jabłka (przepysznego).

Teraz "ptaki powietrzne" baraszkują w nim, poddziobują owoce - bardzo czerwone (nawet lekko w środku)

i bardzo smaczne, a i my zbieramy ich sporo do spiżarni (są to jabłka zimowe)

 

 

W mojej kuchni jest też dużo światła.

Bardzo lubię, gdy światło przenika między drgającymi listkami brzóz z ogrodu, do wnętrza domu,

gdy odbija się od szklanych tafli mojej "Kuchennej Galerii' - rysunki jakby ożywają,

OKO BOGA mruga do mnie z MIŁOŚCIĄ,

motywy różne z ilustracji - jakby delikatnie wchodzą w strefę animacji ---- wszystko ożywa dzięki ŚWIATŁU.

Jakby tego było mało - zapalam świeczkę - do kompletu :)

Życie jest piękne,

szczególnie, gdy przenika je ŚWIATŁO OBECNOŚCI TEGO, który wszystko przenika, nawet największe ciemności...

 

Pozdrawiam serdecznie

wszystkich moich Miłych Gości z przestrzeni www

Kiara z promykami :)

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .